Słodko cytrynowe muffiny

Nie przepadam, żeby nie powiedzieć, że nie lubię, słodyczy o smaku cytrynowym. W ogóle większość słodkości cytrusowych jest dla mnie smakowo podejrzana. Kiedy więc Konkubent zaproponował na święta muffiny cytrynowe, kręciłam nosem. Później jednak pomyślałam, że może spróbuję, kolor będą miały odpowiedni, żółty albo pomarańczowy, wiosenny. Będą lekko orzeźwiające, może nawet mi zasmakują, a jeśli nie to on zje wszystkie za karę 😉

Na szczęście okazało się, że muffiny wyszły zaskakująco apetyczne. Rzeczywiście wiosennie, słodkie, ale nie za słodkie, nie ciągną się i nie zostawiają, charakterystycznego dla cytrynowych słodyczy, cukrowego posmaku. Pięknie pachną „olejem cytrynowym”, są mokre i puszyste. Skuszę się na nie jeszcze nie raz. Wam tez polecam, zwłaszcza jeśli lubicie być zaskakiwani.

Muffiny słodko cytrynowe

SlodkieCytryny1

Składniki (na ok. 24 spore babeczki):

  1. 3 szklanki mąki
  2. niecała szklanka cukru (najlepiej trzcinowego)
  3. 2 szklanki mleka sojowego
  4. 2 cytryny (raczej spore)
  5. 0,5 szklanki oleju
  6. kopiasta łyżeczka (lub dwie małe, płaskie) proszku dopieczenia
  7. kopiasta łyżeczka (lub dwie małe, płaskie) sody
  8. łyżka mąki ziemniaczanej
  9. porządna szczypta (około pół łyżeczki) soli

Robienie muffin jest szalenie proste. Nie jest inaczej w tym przypadku. Najpierw do jednej miski wsypujemy wszystkie suche składniki a do drugiej miski wlewamy składniki mokre. Na składniki suche trzemy skórki naszych cytryn. Oczywiście najpierw je myjemy i parzymy i odprawiamy czary, żeby pozbyć się całej chemii ze skórek. Interesuje nas tylko ta żółta skóra, nic się nie stanie jeśli utrzecie i białą, ale to w tej żółtej jest aromat. Poczujesz, kiedy potrzesz 😉

Sok z obu cytryn wyciskamy do składników mokrych. W obu miskach lekko mieszamy i przelewamy składniki mokre do suchych. Kręcimy wszystko razem (nie musi być super dokładnie).

Ciasto przelewamy do foremek i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy w ok. 180°C przez ok. 20 minut. Przez ten czas dom napełnia się słodkawym zapachem cytryny… Wy możecie się tu zatrzymać lub polać je czymś innym, np. lukrem jeśli lubicie. Ja babeczki pokryłam kremem czekoladowym, żeby móc je ozdobić „Wielkanocnymi zającami”.

Krem czekoladowy:

  1. 3 tabliczki gorzkiej czekolady
  2. 3 szklanki mleka sojowego
  3. budyń czekoladowy (torebka)
  4. opcjonalnie łyżka (lub więcej jeśli chcecie słodsze) cukru lub innego słodzidła

Dwie szklanki mleka wlewamy do rondelka i podgrzewamy na niewielkim ogniu, dodając połamaną czekoladę. Mieszamy trzepaczką, pilnując, żeby nie przypalić mikstury. Pół szklanki mleka przelewamy do kubka i mieszamy budyniem. Jeśli chcecie, żeby masa była rzadsza dodajcie ¾ paczki. Jeśli zaś chcecie, żeby krem był słodszy, to jest dobry moment, żeby go dosłodzić go cukrem, stewią czy czym sobie chcecie. Dolewamy roztwór mleka z proszkiem budyniowym do mleka i czekolady. Cały czas mieszamy, żeby budyń nie opadł i nie przypalił się. Pilnujcie też, żeby nie narobić grudek.

Kiedy masa zacznie robić się gęsta możecie wyłączyć palnik, sama zgęstnieje.

Kiedy krem zgęstnieje i przestygnie, możemy smarować muffiny, na pewno zostanie wam trochę kremu (zależy jak grubo będziecie je smarować). Nie martwcie się tym, krem jest tak smaczny, że na pewno zjecie go z czymś innym 😉 Ja wykorzystuję go też do tortów, jest bardzo czekoladowy i niesłodki. Idealny do czekoladowego tortu z wiśniami, którym jeszcze kiedyś się pochwalę.

SlodkieCytryny2Muffiny rozkładane na Świąteczny deser, w tle „apetyczna” biała kiełbasa 😉

 

Nothing sweet about me

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s