Waniliowo-wiśniowa owsianka

Dziś będzie bardzo krótko. Otóż, po produkcji tortu zostały mi resztki, ponieważ nie pozwalam, żeby cokolwiek w mojej kuchni się marnowało sprawa była prosta, biszkopt zjadłam z owocami lub sam (w sumie nie potrzebował dodatków, był mega pyszny) a mleko i wiśnie po galaretce skończyły w śniadaniowej owsiance.

Przepis na owsiankę według planu miał pojawić się na facebooku, ale pojawia się jednak na blogu, z różnych przyczyn. Następne takie proste i krótkie rzeczy będą już na fejsie. Obiecuję nie zaśmiecać strony.

Waniliowo-wiśniowa owsianka

  1. ok. 3/4 szklanki płatków owsianych
  2. ok.3/4 szklanki mleka sojowego waniliowego
  3. przeważnie ok. 2 spore garście świeżych wiśni (w tym wypadku użyłam tego, co zostało z ok. 20g ugotowanych już wiśni)
  4. duża garść płatków migdałowych
  5. kawałek gorzkiej czekolady do posypania

 

11

Wydaje mi się właściwie, że nie ma co tłumaczyć, ale lubię sobie pogadać 😉 Zaczynamy od wlania mleka do garnka i postawienia na niewielkim ogniu. Ja od razu wsypuję do mleka płatki i wiśnie. Kiedy miks zaczyna się gotować, dodaję migdałów i mieszam prawie cały czas. Jak tylko owsianka robi się gęsta i lepka wyłączam gaz pod garnkiem, kruszę trochę czekolady. Owsiankę przekładam do miseczki (najlepiej mojej ulubionej – świnki), posypuję czekoladą i zajadam póki ciepłe.

Super śniadanie, owsianka rządzi!

33

 

 

 

 

Reklamy

Szeroko pojęty wellness, czyli co znaczy dbać o siebie?

Ostatnio pisałam wam, że nie mogłam dogadać się ze swoim ciałem, zresztą nie tylko ciałem. Dlatego miał powstać post motywujący do dbania o siebie. Było mi to potrzebne a przy okazji chciałam i was zainspirować. Co się okazało? A no okazało się, że w mojej głowie pojawiło się pytanie co znaczy dbać o siebie? Oj, nie chciało mi to pytanie z głowy uciec z prostej przyczyny nigdy o tym nie myślałam. Zawsze mówiłam, że o siebie dbam i o siebie dbałam. Później, nawet kiedy tak przestało być i tak powtarzałam i wmawiałam sobie i innym „dbam o siebie”. Znaczenie tych słów było dla mnie oczywiste i jednocześnie szalenie abstrakcyjne. Postanowiłam uporządkować myśli. To pokazało mi jak długa jeszcze droga przede mną, żeby móc powiedzieć, że W PEŁNI DBAM O SIEBIE.

Kiedy myślimy o dbaniu o siebie często przychodzi nam na myśl słowo „wellnes”, co to znaczy? Można powiedzieć, że w wolnym tłumaczeniu, to stan dobrego samopoczucia, zdrowy styl życia. Nie będę teraz zastanawiała się co znaczy być zdrowym i zdrowy np.styl życia. Ja zastąpiłabym słowo wellnes polskim słowem dobrostan. Wiem, że kojarzy się ono z sytuacją zwierząt, że używają go głównie osoby zajmujące się prawami zwierząt. Uważam, że pasuje ono tu idealnie i jest nasze, nie jest sztucznym tworem przybyłym z JUES 😉

Więc czym jest dobrostan? To na przykład to, że kiedy piszę ten tekst moczę zmęczone stopy w ciepłej wodzie z pachnącym płynem, później wetrę krem i założę do snu bambusowe skarpetki.

Powoli ten post robi się za długi, więc może opowiem wam w punktach, czym jest dla mnie dobrostan (daje to większą szansę, że choć jedna osoba przebrnie przez cały tekst ;))

1. Najważniejsze, choć czasami najtrudniejsze to UŚMIECH. Codzienne rano, po przebudzeniu się, kiedy myję buzię, zęby…i patrzę w lustro uśmiecham się do siebie, nawet, jeśli nie mam powodów.

16802f6fa63fdfd1c986a510939360c2

Kiedy się uśmiechamy, wysyłamy do mózgu wiadomość, że wszystko jest dobrze. Mózg w to wierzy, produkuje enzymy i przesyła więcej impulsów, które wywołują u nas uśmiech i poczucie zadowolenia w efekcie czego znowu się uśmiechamy. Jedno z niewielu wspaniałych błędnych kół.

fd5e0eca76bf5ca6bd606a057877c979

2. Odrobina zdrowego egoizmu (ten punkt nadaje się na osobnego posta, ale postaram się streścić). Oczywiście nie ma nic złego w poświęcaniu się lub pomaganiu innym dopóki nie przekraczacie pewnej granicy. Poświęcenia ponad siły (fizyczne, psychiczne), zmuszanie się, nie sprawi na dłuższą metę nikomu radości, nie uszczęśliwi. Myślcie o też i przede wszystkim o sobie i swoich potrzebach i zaspokajacie je. Niedawno powiedziałam mojej koleżance, że nauczyłam się mówić nie, zaczęłam mówić o swoich potrzebach, nauczyłam się prosić i nie wyświadczać przysług pewnym osobom i nie rozdawać swoich umiejętności wszystkim charytatywnie. Wiecie co usłyszałam? – „Wreszcie pokochałaś siebie”.

loveyourself0_0_0_1866100215_middle

3. Umiar. Wiąże się on chyba z każdym punktem tej listy, więc napiszę krótko. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Pamiętajcie o tym przy jedzeniu, zwłaszcza, jeśli później macie wyrzuty sumienia, że się opychacie lub głodzicie. Pamiętajcie o tym na zakupach, po co tyle rzeczy? Pamiętajcie o tym ćwicząc, nie lubicie przecież zakwasów (później nie chce się wracać do ćwiczeń). Przykładów jest pierdyliad, nie ma co nad tym się rozwodzić.

edb04dfde654a94a65b89750d6c59667wantneed6

4. Rytuały, stałość, uregulowanie, planowanie. Nigdy nie byłam zwolenniczką jakiejkolwiek stałości i planowania, ale to się zmieniło i zmieniło moje samopoczucie na lepsze. Wstaję o stałej porze, kładę się też mniej więcej w tych samych godzinach. Rozkład mojego poranka i wieczoru wygląda zawsze podobnie, zamiatam co drugi dzień, w soboty odkurzam a niedziele są off line… Mam swoje rytuały, nawyki i „plany dnia” jeszcze dużo pracy przede mną w tej kwestii, ale już teraz widzę, poprawę jakości mojego życia. Spróbujcie, uporządkowanie dnia/tygdonia naprawdę działa!

Z tym wiąże się sprzątanie, organizowanie i wyrzucanie. Nie uwierzycie jak to uprasza życie dopóki nie spróbujcie. Serio. Odkąd przy drzwiach jest wieszaczek na klucze, nigdy ich nie zgubiłam, nie zapomniałam i nie spóźniłam się przez szukanie ich. Od kiedy zamiatam co drugi dzień, robię to lekko w ok.5 minut nie pocę się przez ok. 20. Owszem mieszkanie jest od mieszkania a nie sprzątania, ale czy nie dużo przyjemniej wchodzi się rano do kuchni, gdzie w zlewie stoi jeden kubek, a nie całe wnętrza szafek? Czy nie lepiej mieć mniej rzeczy, ale tylko takie, które sprawiają nam radość i są przydatne? Odpowiedź jest prosta, ale nie ukrywam ten punkt pewnie zawsze trochę będzie wyzwaniem 😉

ada803311199531a8051030cea7532cewantneed6

5. Urozmaicanie i unikanie. Jakkolwiek to brzmi, staram się urozmaicać wszystko. Spotykać się z różnymi ludźmi, słuchać, różnej muzyki, mieć bogatą dietę. Myślę, że urozmaicania nie muszę tłumaczyć, z unikaniem może jest trochę gorzej.

wantneed2

Są rzeczy przed którymi nie da się uciec, ale są takie, których spokojnie możecie unikać. Jeśli spędzanie z kimś czasu nie sprawia wam frajdy, nie rozwija lub, co gorsza sprawia przykrość, wykreślcie taką osobę ze swojego życia (albo jeśli nie możecie tego zrobić, spotykajcie jak najrzadziej). Jeśli nie lubicie czegoś w sowim mieszkaniu, to to zmieńcie, nikt nie każe wam mieszkać w jakimś miejscu za karę i założę się, że obejdziecie się bez niepodobających się wam przedmiotów choćby nawet nie wiem jak bardzo praktyczne były. Jeśli nie lubicie swojego mieszkania, przeprowadźcie się, ja tak zrobiłam i nawet nie wiecie, jak bardzo mnie to uszczęśliwiło. Jeśli nie lubicie swojej pracy, studiów, to je zmieńcie. I tak ze wszystkim. Nie mówcie, że łatwo mi mówić, wiem, że czasem ciężko jest coś zmienić, że ciężko podejmuje się takie decyzje, ale nauczona swoimi błędami zaręczam to tylko kwestia decyzji i ruszenia do przodu.

1477804_1443763942504299_483770182_n

6. Aktywność fizyczna. Ile można siedzieć przed kompem, sprzątać, czytać albo oglądać…?! W zdrowym ciele zdrowy duch. Nie wierzę, że nie ma takiego sportu, który moglibyście polubić, jeśli nie lubicie biegać, może będziecie pływać, może tańczyć, a może spróbujcie jogi. Zmobilizowanie się bywa czasem trudne, ale warto. Nie będę się rozpisywać, wiecie czym jest euforia biegacza? Wysiłek fizyczny sprawia, że jesteście szczęśliwsi i chcecie więcej: klik klik.

b9e471a68d9426591a0ab20ffe4fe133c9bd59943edaf96ef773c058969fda91

7. Z poprzednimi punktami mocno wiąże się uczciwość. Staram się zawsze być wobec siebie uczciwa. Czasem jest to trudne, wmawiam sobie różne rzeczy i później jest jeszcze gorzej, nie warto. Staram się nie szukać wymówek, analizuję, uświadamiam sobie dlaczego robię niektóre rzeczy a innych nie. Jeśli mam ochotę się obeżreć na noc czekoladą i ulegnę tej zachciance, nie udaję, że to się nie stało, ale przyznaję się do tego i zastanawiam się dlaczego tak bardzo pragnęłam czekolady. Może brak mi magnezu a może zwyczajnie uległam prostej pokusie?…Cóż słaba jestem 😉 Kiedy nie chce mi się rano wstać lub cokolwiek innego, nie wymyślam już urojonych bólów głowy, przyznaję się, że dziś nie chciało mi się, trudno. Bez wyrzutów sumienia.

aktywnezycie week 4

8. Staram się być miła dla siebie. Nie mówić o sobie źle i nie nakazywać. Gdym odzywała się do moich koleżanek tak, jak do siebie, to nie miałabym żadnej. A na swoje towarzystwo jestem skazana do końca swoich dni, więc muszę jakoś ze sobą wytrzymać 😉

bktys

9. Dziękuję, jestem wdzięczna, chcę i staram się robić (a nawet sprawiać, żeby moje życie było wartościowe). Może wam się wydawać, że nie macie za co dziękować, ale warto sobie uświadomić, że jest inaczej.

10390248_1495442640669762_3159933255858158309_ncb7058f4b86bd4ba52fa35de4dbbc6fc

10. Ze wszystkimi punktami na tej liście wiąże się ten ostatni, który sprawia, że reszta ma sens i wszystko razem daje mi to, co składa się (dla mnie) na dobrostan: czasem daję spokój. Nie zawsze mi się chce, nie zawsze mam ochotę, nie zawsze trzymam się planu itd. Nikt nie jest doskonały, nikt nie musi być i to jest doskonałe. Trzeba wyluzować, te sprawy nie są sprawami życia lub śmierci. Wystarczy zachować umiar być wobec siebie uczciwym i nie dopuścić, żeby wyjątek stał się regułą.

wyluzuj-kobieto-pl-ffffff

Frak Hubbart kiedyś powiedział: „Nie bierz życia zbyt poważnie i tak nie wyjdziesz z niego żywy”.

Szczerze powiedziawszy sama zdziwiłam się, że dobrostan ma dla mnie aż takie szerokie znaczenie. Jestem ciekawa czym dla was jest dbanie o siebie. 🙂

Wydaje mi się, że Ayo tu pasuje:

*Zdjęcia i obrazki użyte w poście nie są moją własnością.

Dlaczego piję (i polecam) wodę z cytryną?

Jakiś czas temu zauważyłam, że przestaję się dogadywać ze swoim ciałem. Krótko mówiąc zaniedbałam się. Przyczyn tego było kilka, nie będę się usprawiedliwiać, bo nic to nie da. Powiem jedynie, że kiedy to sobie uświadomiłam i kiedy uświadomiłam sobie dlaczego tak się stało i jakie są tego skutki, nastąpił nagły zryw i próba powrotu do dawnych dobrych nawyków. Niestety jak to u mnie bywa, zryw był, owszem, ale tylko tyle, po dwóch tygodniach prawie wszystko wróciło do złej „normy”. Prawie. Jeden z dobrych rytuałów pozostał i dzięki niemu powoli wprowadzam resztę starych, dobrych zwyczajów.Obrządek, o którym mowa to poranne picie przegotowanej, ciepłej wody.

Korzyści odczułam już pierwszego dnia, później było i jest tylko lepiej. Od wieków wiadomo, że cytrusy mają działanie antybakteryjne, dziłają przeciwwirusowo i wspomagają układ odpornościowy. Taka mikstura myje mój organizm od wewnątrz, ma silne działanie detoksykujące i odkwaszające (to bardzo ważne, żeby nie zakwaszać organizmu, kiedyś jeszcze o tym słów parę napiszę), usuwa resztki jedzenia z przewodu pokarmowego, wspomaga trawienie i pracę wątroby. Jest to dla mnie szczególnie ważne ponieważ prowadzę ostatnio nieregularny tryb życia a moim głównym grzechem przeciw zdrowiu i urodzie jest częste picie piwka.

Poza tym woda z sokiem z cytryny działa na mnie pobudzająco, dodaje energii i świetnie nawadnia. Jak wszyscy wiedzą cytryna ma dużo (choć nie najwięcej) witaminy C. Witamina ta świetnie wpływa na cerę, rozjaśnia, pomaga walczyć z niedoskonałościami skóry i ze zmarszczkami. Zaś zawarty w niej potas stymuje mózg, system nerwowy i kontroluje ciśnienie. Dzięki temu nasze ciało i umysł łatwiej się odstresowują i relaksują.

Na mnie szklanka ciepłej wody z sokiem z połowy cytryny (czasem mniej, jeśli mi niestarczy) wypita przed śniadaniem, działa cudownie. Jest prostym i tanim sposobem na dobrą kondycję urodowo-zdrowotną. Oczywiście każdy organizm jest inny i to, że mnie roztwór pomaga w problemach żołądkowych nie znaczy, że u was pita codziennie nie wywoła nadkwasoty żołądka. Po prostu sprawdźcie, ja polecam. Szklaneczki w górę!

  • Sposób użycia: do szklanki z ciepłą wodą wlewamy sok z połowy cytryny (wyciskany ręcznie), możemy do tego dodać łyżkę miodu lub rozgrzewający imbir, czy miętę. Pijemy na czczo, 30 minut przed śniadaniem.
    Kiedy zapomnę kupić cytrynę piję samą przegotowaną wodę, również dobrze pobudza organizm. Niestety nie mam czasu, żeby dopiero po 30 minutach zjeść, jem po około 10 minutach i też dobrze.
lemonwater
zdjęcia użyte w „kolażu” nie są moją własnością
  • Mówi się też, że szklanka ciepłej wody z połową soku z cytryny (można dodać łyżkę miodu) wspomaga odchudzanie, nie mogę tego potwierdzić, ponieważ się nie odchudzam. Jeśli zainteresował was ten wątek z odchudzającymi właściwościami mikstury polecam sprawdzić opinie (podzielone): http://pogromcymitowmedycznych.pl/myth/111/cytryna-pomaga-w-odchudzaniu
  • Z innej beczki: wkręciłam się w blogowanie, mam ogromne plany nawet jest już fan page: https://www.facebook.com/KocieOko. Ma on służyć szybkiej, zwłaszcza foto inspiracji, będę też na nim pokazywać proste przepisy. Będzie mi bardzo miło jeśli raz na jakiś czas tam zajrzycie. Będzie mi jeszcze milej jeśli klikniecie „lubię to”. 🙂

    Cytrynowo odlschoolowo