Lubię z ogórem – sushi maki

Znowu dawno mnie nie było. Brak mi systematyczności i organizacji. We wszystkim. Zaniedbałam wiele rzeczy między innymi bloga. Chciałabym wrzasnąć, że już wracam i że już będzie tak, jak JA bym chciała, ale nie mogę. Nie wiem jak będzie. Wrzesień był dla mnie trudnym miesiącem, wyszłam z mojej strefy komfortu i odeszłam tak daleko, że straciłam już ją z oczu i nie wiem kiedy zbuduję sobie nową. Pewnie podzielę się moimi przemyśleniami. Jednak jeszcze nie dziś, nie mam poukładanych myśli. Szukam, wciąż zaczynam i nie mogę skończyć.

Tak, jak wspomniałam dzielenie się myślami będzie innym razem, dziś dzielę się „przepisem”. Użyłam cudzysłowu, bo sushi jest tak proste, że podawanie nań przepisu wydawało mi się zabawne, ale często znajomi pytają: „Ale co Ty wkładasz do środka?!”. Wkładam różne pyszności, ZAWSZE AWOKADO, czasem tofu, lubię marchewki…

Tę wersję robimy często, bo właściwie wszystkie składniki są w zasięgu ręki i nie trzeba poświęcać czasu na wcześniejszą obróbkę. Może wam się wydawać, że kiszoniak jest nie na miejscu, ale świetnie się komponuje.

s4a

Sushi z awokado, marchewką i ogórkiem kiszonym

(dla 3 łasuchów, wyszło mi ok. 82 kawałków)

 

  1. 5 płatów nori
  2. 1¾ szklanki ryżu do sushi*
  3. 2 szklanki wody
  4. ocet ryżowy
  5. 1 duża marchewka
  6. 1 awokado
  7. wasabi
  8. sos sojowy
  9. trochę wody w miseczce do maczania paluchów

 

Ryż wsypać do sita z drobnymi oczkami i przepłukać. Przesypać do garnka i zalać 2 szklankami wody (można osolić). Ryż gotuję na wolnym ogniu pod przykryciem, ok. 10 minut, nie mieszam. Po tym czasie wyłączam gaz i ryż sam dochodzi w garnku. W tym czasie podgotowuję lub piekę marchewkę. Nie gotuję jej aż będzie miękka, ma być podgotowana: już nie świeża, ale jeszcze jędrna. Młodej marchewce wystarczy ok. 7 minut. Kiedy marchew będzie już pożądanej przez nas konsystencji, kroimy ją na cienkie słupki (ok.0,2-3mm.)Tak samo kroimy ogóra i awokado.

Kiedy ryż wchłonie wodę i jest miękki, przekładamy go do miski dolewamy 3-4 łyżki octu ryżowego i mieszamy, smakujemy i jeśli mamy ochotę podlewamy jeszcze octem. Odstawiamy ryż do wystygnięcia.*

Gdy ryż ostygnie możemy przystąpić do sedna. Bierzemy płat, układamy błyszczącą stroną do dołu i rozkładamy (rozsmarowujemy) ryż tak, żeby prześwitywały przez niego wodorosty, zostawiając ok.1 cm. pas wzdłuż płata niezakryty. na ryżu układamy wzdłuż słupki marchewki, ogórka i awokado. Czysty pas płata smarujemy delikatnie wasabi lub wodą (naprawdę niewiele, od wody wodorosty mogą się zrobić gumowate). Zawijamy płaty tak, żeby nasmarowany brzegiem skleić rulon. Ja robię to przy pomocy maty bambusowej, nie jest to trudne, ale wymaga precyzji. Trzeba dosyć mocno dociskać matę, wałek nie może być luźny. Walec sushi kroimy ostrym nożem na kawałki wielkości kęsa.

s1a

Podajemy na drewnianej lub szklanej desce (nie może być wilgotna, żeby sushi się nie przykleiło). Jemy pałeczkami lub rękoma maczając w sosie sojowym.

s3a

*Ważne, żeby to był ryż do sushi, jest on kleisty, ale jędrny i nieciapowaty. Jeśli naprawdę nie dostaniecie takiego, albo okaże się szalenie drogi możecie spróbować użyć jakiegoś innego, np. do risotto, pewnie będzie kleisty, ale na pewno będzie dłuższy niż ten do sushi, więc będzie się gorzej układać.

*jeśli ryż nie wystygnie, wodorosty wchłoną z niego wodę i zrobią się gumowe.

s2a

Reklamy

Dlaczego piję (i polecam) wodę z cytryną?

Jakiś czas temu zauważyłam, że przestaję się dogadywać ze swoim ciałem. Krótko mówiąc zaniedbałam się. Przyczyn tego było kilka, nie będę się usprawiedliwiać, bo nic to nie da. Powiem jedynie, że kiedy to sobie uświadomiłam i kiedy uświadomiłam sobie dlaczego tak się stało i jakie są tego skutki, nastąpił nagły zryw i próba powrotu do dawnych dobrych nawyków. Niestety jak to u mnie bywa, zryw był, owszem, ale tylko tyle, po dwóch tygodniach prawie wszystko wróciło do złej „normy”. Prawie. Jeden z dobrych rytuałów pozostał i dzięki niemu powoli wprowadzam resztę starych, dobrych zwyczajów.Obrządek, o którym mowa to poranne picie przegotowanej, ciepłej wody.

Korzyści odczułam już pierwszego dnia, później było i jest tylko lepiej. Od wieków wiadomo, że cytrusy mają działanie antybakteryjne, dziłają przeciwwirusowo i wspomagają układ odpornościowy. Taka mikstura myje mój organizm od wewnątrz, ma silne działanie detoksykujące i odkwaszające (to bardzo ważne, żeby nie zakwaszać organizmu, kiedyś jeszcze o tym słów parę napiszę), usuwa resztki jedzenia z przewodu pokarmowego, wspomaga trawienie i pracę wątroby. Jest to dla mnie szczególnie ważne ponieważ prowadzę ostatnio nieregularny tryb życia a moim głównym grzechem przeciw zdrowiu i urodzie jest częste picie piwka.

Poza tym woda z sokiem z cytryny działa na mnie pobudzająco, dodaje energii i świetnie nawadnia. Jak wszyscy wiedzą cytryna ma dużo (choć nie najwięcej) witaminy C. Witamina ta świetnie wpływa na cerę, rozjaśnia, pomaga walczyć z niedoskonałościami skóry i ze zmarszczkami. Zaś zawarty w niej potas stymuje mózg, system nerwowy i kontroluje ciśnienie. Dzięki temu nasze ciało i umysł łatwiej się odstresowują i relaksują.

Na mnie szklanka ciepłej wody z sokiem z połowy cytryny (czasem mniej, jeśli mi niestarczy) wypita przed śniadaniem, działa cudownie. Jest prostym i tanim sposobem na dobrą kondycję urodowo-zdrowotną. Oczywiście każdy organizm jest inny i to, że mnie roztwór pomaga w problemach żołądkowych nie znaczy, że u was pita codziennie nie wywoła nadkwasoty żołądka. Po prostu sprawdźcie, ja polecam. Szklaneczki w górę!

  • Sposób użycia: do szklanki z ciepłą wodą wlewamy sok z połowy cytryny (wyciskany ręcznie), możemy do tego dodać łyżkę miodu lub rozgrzewający imbir, czy miętę. Pijemy na czczo, 30 minut przed śniadaniem.
    Kiedy zapomnę kupić cytrynę piję samą przegotowaną wodę, również dobrze pobudza organizm. Niestety nie mam czasu, żeby dopiero po 30 minutach zjeść, jem po około 10 minutach i też dobrze.
lemonwater
zdjęcia użyte w „kolażu” nie są moją własnością
  • Mówi się też, że szklanka ciepłej wody z połową soku z cytryny (można dodać łyżkę miodu) wspomaga odchudzanie, nie mogę tego potwierdzić, ponieważ się nie odchudzam. Jeśli zainteresował was ten wątek z odchudzającymi właściwościami mikstury polecam sprawdzić opinie (podzielone): http://pogromcymitowmedycznych.pl/myth/111/cytryna-pomaga-w-odchudzaniu
  • Z innej beczki: wkręciłam się w blogowanie, mam ogromne plany nawet jest już fan page: https://www.facebook.com/KocieOko. Ma on służyć szybkiej, zwłaszcza foto inspiracji, będę też na nim pokazywać proste przepisy. Będzie mi bardzo miło jeśli raz na jakiś czas tam zajrzycie. Będzie mi jeszcze milej jeśli klikniecie „lubię to”. 🙂

    Cytrynowo odlschoolowo

Koktajl bananowo-pietruszkowy

Bardzo lubię koktajle i soki owocowo-warzywne, są dobrym sposobem na jedzenie (picie) owoców i warzyw, kiedy nie ma się ochoty lub sposobności chrupać. Oczywistym jest, że są bardzo zdrowe i super smaczne, zwłaszcza, że można robić różne mieszanki, które mogą mieć różne właściwości. Jedne są oczyszczające, inne energetyzujące itd.

Jednym z moich ulubionych koktajli jest koktajl bananowo-pietruszkowy.

11

22

Koktajl jest świetny szczególnie rano, do śniadania. Po pierwsze dodaje energii i poprawia humor. Natka pietruszki i cytryna tworzą prawdziwą bombę witaminy C, więc działają pobudzająco i pomagają walczyć z infekcjami. Koktajl wspomaga oczyszczanie organizmu, wzmacnia wzrok i dzięki błonnikowi pomaga w trawieniu. Poza tym działa korzystnie na koncentrację. Jednak najważniejsze jest to, że świetnie smakuje. Wręcz uzależniająco!

33

Mocno bananowa i wywołująca uśmiech piosenka 🙂