Urodzinowy tort porzeczkowy ze śnieżką z mleka kokosowego

Rzuciłam pracę w czas, od razu znalazłam nową i miałam kolejną propozycję, którą odrzuciłam raz jeden w życiu kierując się (chyba) zdrowym rozsądkiem i kalkulacją zysków i strat. Stworzyłam nowy plan. Czy dobrze zrobiłam? Nie wiem, przekonam się. Mam nadzieję, że nie będę żałowała swojej decyzji. Póki co rozmyślam o tym. Oczywiście, w myśl powiedzenia, o trawie zielonej tam, gdzie nas nie ma, żałuję. Boję się, że taka szansa drugi raz się nie trafi. To spotęgowało urodzinowe rozkminy; dokąd idę? Po co? Czego chcę? Czego oczekuję? Co dostaję? Jak to się stało, że jestem, gdzie jestem? Co spartoliłam najmocniej? Jak bardzo byłam naiwna? A może wciąż jestem? A może jestem za bardzo nieufna?

Nie jestem w miejscu, w którym kiedyś myślałam, że będę w tym wieku. To nie zmienia faktu, że tort urodzinowy się należy 😉

No to upiekłam sobie, pyszny, lekki, nie za słodki tort. Z porzeczkami prosto z działki dziadka Konkubenta i śnieżką z mleka kokosowego. Mniam, zasługiwałam na to! 😉

Wam też się należy, to prezent dla was ode mnie z okazji moich urodzin.

Tort porzeczkowy ze śnieżką z mleka kokosowego

tort2 Czytaj dalej

Tarta z porzeczkami

Niedawno odwiedziłam moich dziadków. Nie mieszkają oni już na wsi, ale mają spory ogród a w nim między innymi porzeczki. Czarne, czerwone i białe. Oczywiście nie mogłyśmy z moją mamą sobie ich odpuścić.

Kiedy przywiozłam je do domu zrodził się pomysł galaretki. Galaretki na kruchym cieście.

Tarta z porzeczkami:

Ciasto:

  1. 200 g mąki z pełnego przemiału (często używam Basi, jest smaczna i smacznej cenie)
  2. 3 łyżki zwykłej mąki tortowej
  3. 1 kopiasta łyżka mąki ziemniaczanej (dodaje lekkości ciastu)
  4. ok. 100 g margaryny (właściwie to połowa kostki ;))
  5. 4 – 5 łyżek zimnej wody
  6. 2 – 3 łyżki cukru pudru
  7. sok z ok. połowy cytryny

Galaretka:

  1. ok. 3,5 szklanki porzeczek białych i czerwonych
  2. pół szklanki wody
  3. 1,5 łyżki cukru
  4. 2,5 łyżeczki agaru

Zaczynam od oprawienia porzeczek, pozbawiam je (z grubsza) ogonków i myję. Wrzucam do garnka, zasypuję cukrem, mieszam i czekam aż puszczą sok. W tym czasie robię ciasto: najpierw ucieram margarynę z cukrem pudrem, dodaję mąki. Później dolewam sok wyciśnięty z połówki cytryny (daje fajną świeżość). Na koniec dolewam wody, tyle ile potrzeba, czyli około 4 – 5 łyżek. Ciasto ma być gładkie, zwarte, błyszczące, pachnące i nieklejące. Formuję z niego kulkę zawijam w folię i wkładam do lodówki na przynajmniej godzinę.

Teraz czas na galaretkę, czyli do porzeczek i puszczonego przez nie soku dolewam trochę wody i powoli na małym ogniu gotuję pod przykryciem, niedługo ok. 15 – 20 minut. Do gotujących się porzeczek dodaję agar. Najpierw oczywiście smakuję, czy taka galaretka będzie dla mnie dobra, nie za kwaśna, nie za słodka, w razie czego można dolać wody lub dosłodzić. Jeśli porzeczkowy wywar jest pyszny dodaję agaru, trzeba go energicznie wymieszać i całość odstawić do wystygnięcia.

Kiedy uznam, że nastała już odpowiednia chwila, wyciągam kulkę ciasta z lodówki, posypuję delikatnie stół mąką i wałkuję na nim ciasto. Właściwie to butelkuję, bo nie mam wałka, więc posypuję butelkę po winie mąką i wałkuję placek grubości ok. 0,5 cm. Placek przekładam do mniejszej okrągłej formy, jeśli chcecie, ciasta wystarczy na dużą formę, ja wolę małą, wtedy zakładam wysokie brzegi, do środka których wlewa się galaretka. Ciasto wstawiam do rozgrzanego piekarnika i piekę ok. 35 minut w 180 stopniach.

Wyciągam ciasto i kiedy trochę przestygnie wylewam nań lekko ostudzoną galaretkę. Teraz nadchodzi najtrudniejsza chwila, trzeba poczekać aż ciasto z galaretką dojdzie (galaretka do końca stężeje, wystygnie).

55

 

11

 

22

 

33

 

If there’s a future, we want it
Now!”

 

 

 
Porzeczkowo mi 2014