Urodzinowy tort porzeczkowy ze śnieżką z mleka kokosowego

Rzuciłam pracę w czas, od razu znalazłam nową i miałam kolejną propozycję, którą odrzuciłam raz jeden w życiu kierując się (chyba) zdrowym rozsądkiem i kalkulacją zysków i strat. Stworzyłam nowy plan. Czy dobrze zrobiłam? Nie wiem, przekonam się. Mam nadzieję, że nie będę żałowała swojej decyzji. Póki co rozmyślam o tym. Oczywiście, w myśl powiedzenia, o trawie zielonej tam, gdzie nas nie ma, żałuję. Boję się, że taka szansa drugi raz się nie trafi. To spotęgowało urodzinowe rozkminy; dokąd idę? Po co? Czego chcę? Czego oczekuję? Co dostaję? Jak to się stało, że jestem, gdzie jestem? Co spartoliłam najmocniej? Jak bardzo byłam naiwna? A może wciąż jestem? A może jestem za bardzo nieufna?

Nie jestem w miejscu, w którym kiedyś myślałam, że będę w tym wieku. To nie zmienia faktu, że tort urodzinowy się należy 😉

No to upiekłam sobie, pyszny, lekki, nie za słodki tort. Z porzeczkami prosto z działki dziadka Konkubenta i śnieżką z mleka kokosowego. Mniam, zasługiwałam na to! 😉

Wam też się należy, to prezent dla was ode mnie z okazji moich urodzin.

Tort porzeczkowy ze śnieżką z mleka kokosowego

tort2 Czytaj dalej

Reklamy

Smaki lata – idealny wegański sernik na zimno

Mam co raz większe wyrzuty sumienia, kiedy nie piszę. Przepisy zalegają, przestaję je pamiętać, bo przecież po co je spisywać…
Robota została rzucona, zgodnie z planem, ale w związku z pewnymi zawirowaniami i z przekory plan też się zmienił. Lepiej, nie ma planu! Czy to dobrze? Ponoć nie… Zobaczymy 😉
Póki co biorę się za publikowanie. Czekają przepisy, zwłaszcza te z produktów PolSoi. Dziś jeden z udziałem naturalnego Bio Tofu PolSoi.

Zawsze lubiłam sernik na zimno, moja mama często robiła latem. Ach… serki, galaretka, owoce. Bardzo dawno nie jadłam tego deseru. Mama kiedyś przestała robić a ja w związku z wegańskim gotowaniem nigdy nie robiłam sernika na zimno. Nadszedł czas, aby to zmienić, zwłaszcza, że w lodówce czekały 2 kostki tofu.

Deser przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, masa tofornikowa była gładka i w ogóle nie czuć było charakterystycznego posmaku tofu (o tym, że truskawki nigdy nie zawodzą nie będę się rozpisywać). Tofurnikiem zostali poczęstowani zwykli zjadacze sera i serków. Nie zauważyli, że to bez mleczny wyrób. Ba! Byli zachwyceni. Same Ochy i Achy. Spróbujcie sami – warto.

Truskawkowy torufnik na zimno

tofurnik1 Czytaj dalej

Kruche ciastka na Smakowitej Pajdzie

Wciąż mam problemy z systematycznością, nie potrafię po prostu „przysiąść” i zabrać się za pisanie, wiecznie coś, chciałabym za dużo. Ale już niedługo będę miała więcej czasu, znowu wychodzę ze swojej strefy komfortu, w której nie było mi znowu tak komfortowo. Rzucam pracę. Trzymajcie kciuki, żeby dalej się powiodło.

Do upieczenia ciastek, o których wspominałam już ponad miesiąc temu, zainspirowała mnie Dr Małgorzata Kalemba–Drożdż, autorka książki Słodki sposób na alergię. Ciastka miały być przekąską w trakcie podróży po nowego członka stada – Arona, nieco już starszego psa w typie malamuta.

Niestety część ciastek przypaliłam, bo zapomniałam, że się pieką, ale reszta wyszła bardzo dobra, bardzo smakowały mojej towarzyszce podróży. Nie są za słodkie i mają wyjątkowy, lekko cynamonowo-oliwny smak.

Kruche ciastka na smakowitej pajdzie

ciastka

Czytaj dalej

Zawijane drożdżówki z jabłkiem i cynamonem

Lubię piec i pieczenie słodkości na święta przypomniało mi o tym. Nierzadko mi się nie chce, ale postanowiłam się poprawić i robić to częściej. Pieczenie zaplanowałam na po Wzorach w ogrodzie, zwłaszcza, że podczas targów w Królikarni miałam przyjemność być na spotkaniu z Dr Małgorzatą Kalembą-Drożdż, autorką bloga Trochę inna cukiernia (www.pinkcake.blox.pl). Podczas spotkania zakupiłam książkę Słodki sposób na alergię.

Po powrocie, choć miałam chwilę zwątpienia, przystąpiłam do działania. „Upiekę drożdżówki z jabłkami!” – pomyślałam – „Drożdże mam w lodówce, jabłka na blacie, nawet nie muszę łazić po sklepach.” Otworzyłam książkę Pani Małgorzaty i znalazłam przepis, który mogłam wykorzystać jako bazę. Zaczęłam gromadzić składniki…i… okazuje się, że drożdżom brakowało już niewiele do ucieczki z mojej lodówki i podbiciu świata – „Kur… muszę iść do sklepu.” Polazłam, kupiłam także mąkę, okazało się bowiem, że jest jej nieco za mało, ale za to znalazłam w szafce rodzynki. Nie przepadam za rodzynkami w cieście, ale konkubent uwielbia… czego nie robi się z miłości…*

Zawijane drożdżówki z jabłkiem i cynamonem

drozdz1 Czytaj dalej

Mocno cynamonowe jabłkowe babeczki

Okazuje się, że niedziele nie mogą być całkowicie OffLine. W niedzielę mam czas spotkać się z wami. Ostatnio zapraszałam na pogaduchy przy herbacie, dziś na coś słodkiego.

W czeluściach dysku twardego mojego komputera odnalazłam zdjęcia babeczek, miałam je wam przedstawić jakoś w listopadzie chyba, ale nie wyszło. Nadrabiam zaległości i przedstawiam:

Jabłkowe i mocno cynamonowe babeczki

babeczkiCynamonowoJablkowe

Czytaj dalej

Tarta rabarbarowo jabłkowa

Miało być dziś coś innego, ale w odmętach dysku znalazłam zdjęcia tarty z rabarbarem i jabłkiem i póki sezon jabłkowy, a rabarbar w razie czego można zastąpić czymś innym, postanowiłam uraczyć was ciastkiem. Kocia pogadanka innym razem.

 

Tarta rabarbarowo jabłkowa

33

 

Ciasto robiłam wg standardowego przepisu na kruche, który był już tu (tym razem zabrakło mi mąki z pełnego przemiału, więc jest na białej):

  1. 200g mąki tortowej
  2. pół kostki margaryny
  3. łyżka mąki ziemniaczanej
  4. 3 łyżki cukru
  5. 3 łyżki wody
  6. sok z połowy cytryny

Ucieramy margarynę z cukrem. Dodajemy mąki i mieszamy. Dolewamy wody i soku z cytryny. Kiedy masa jest gładka lekko świecąca, zwarta i jędrna, zawijamy ją w folię i wrzucamy do lodówki na przynajmniej 30 minut.

Po wyciągnięciu rozwałkowujemy na cienki (ok.0,5 cm) placek. Przekładamy do mniejszej okrągłej formy (wysmarowanej olejem i posypanej kaszą manną) i pieczemy w 200 °C przez 20 minut.  Po tym czasie wyciągamy lekko podpieczone ciasto i nakładamy nań masę rabarbarowo jabłkową i pieczemy znowu.

 

Wierzch:

  1. 12 łodyg rabarbaru (moje były mniejsze (z babcinego ogrodu), jeśli macie większe, takie, jakie można dostać w sklepie, wystarczy 7 łodyg).
  2. 3 jabłka
  3. 2 garście rodzynek
  4. 3-4 łyżki cukru lub innego słodzidła
  5. szklanka wody
  6. 3 łyżki mąki
  7. łyżka oleju lub margaryny

Rabarbar oprawiamy, kroimy i wkładamy do garnuszka. Chwilkę podsmażamy na łyżce margaryny, dodajemy wody, cukru i rodzynek. Dusimy wszystko przez 20minut. Kiedy już rabarbar rozpada się dodajemy jabłka i mąkę. Dokładnie mieszamy, żeby nie było grudek mąki. Robi się z tego coś w rodzaju kisielu. Kiedy lekko przestygnie wykładamy go na podpieczone ciasto i całość wkładamy do piekarnika na następne 20 minut.

 

22

 

11

 

Piosenka o lekkim zabarwieniu politycznym 😉

 

Jedz polskie jabłka                Jabłka wolności

Lekki torcik z owocami

Niedawno miałam urodziny. Z tej okazji oczywiście upiekłam sobie tort. Nie martwcie się nie zjadłam go sama;) W planie tort miał być przełożony (2 warstwy biszkoptu), ale niestety nie pomyślałam o tym, że nie starczy mi „kremu”. Tort, a właściwie torcik wyszedł świetnie, biszkopt był puszysty i mokry a krem z owocami lekki i orzeźwiający. Każdy był w stanie zjeść ogromny kawał i nie zasłodzić się 😉
Przepis może wyglądać na skomplikowany i czasochłonny, ale tak nie jest – po prostu opis wyszedł długi.  😉

Lekki torcik z owocami: 

22

 

Biszkopt:

  1. 1 szklanka mąki z pełnego przemiału
  2. 1 szklanka zwykłej mąki pszennej
  3. 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  4. ¾ szklanki oleju
  5. 2 kopiaste łyżeczki cukru waniliowego
  6. 2 łyżki cukru
  7. 1 kopiasta łyżeczka sody
  8. 1 szklanka mleka roślinnego (użyłam waniliowego z biedronki)
  9. 1,5 banana

 

Biszkopt robimy według murzynkowego przepisu. Krótko mówiąc, najpierw ucieramy olej z  cukrami, dodajemy mąkę i sodę. Banana rozgniatamy widelcem i dorzucamy do masy. Mieszamy i dodajemy mleko. Ciasto powinno wyjść nieco gęstsze niż ciasto na biszkopt, wiadomo jeśli ciasto jest za rzadkie podsypujemy mąki, jeśli za gęste dolewamy mleka. Tak czy inaczej nie martwcie się, chyba nie da się go zepsuć, jeśli coś będzie nie tak po prostu nie wyrośnie mocno, ale w tym przypadku nie jest to potrzebne 😉 ciasto przelewamy do mniejszej okrągłej formy (myślę, że w dużej też będzie dobrze) i pieczemy ok. 30 minut w 190℃. W tym czasie możemy zrobić krem.

Krem:

  1. Puszka mleka kokosowego
  2. Śmietan fix*
  3. Galaretka wiśniowa (ok. 20 g wiśni, łyżka cukru, 3/4 szklanki wody, kopiasta łyżeczka agaru)
  4. Galaretka jabłkowo miętowa (4 małe jabłuszka, łyżka cukru, ¾ szklanki wody, spora gałązka mięty, kopiasta łyżeczka agaru)
  5. Owoce (ja użyłam porządnej garści borówek amerykańskich (z Polski), równie sporej garści czereśni, garści truskawek i jednej śliwki).

Zaczynamy od zrobienia galaretek. Wiśnie trzeba opłukać i pozbawić pestek. Wrzucić do garnka i zasypać cukrem, żeby puściły sok. Tak samo robimy z jabłkami, płuczemy, pozbawiamy pestek kroimy na drobne cząstki i zasypujemy cukrem. Po ok.15 minutach dolewamy do owoców wody (i miętę do jabłek) i gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 20 minut. Mnie tyle wystarczyło, ale to zależy od owoców, sok ma wam smakować, przecież z niego będzie galaretka. Kiedy soki są już dobre, odcedzamy owoce i do gotujących się wywarów dodajemy agaru (można już wyłączyć kuchenki, soki nie muszą się dalej gotować). Agar trzeba dobrze wymieszać, żeby nie było grudek i już możemy odstawiać mikstury do wystygnięcia.

Zabieramy się za część główną kremu, oddzielamy część stałą od płynnej mleka kokosowego. Część płynna niechaj pozostanie w puszce, możecie ją później do czegoś wykorzystać, a część stałą wrzucamy do wyższego naczynia, dodajemy śmietan fiksu i ubijamy. Nie trwa to długo, śmietana kokosowa jest dobra, kiedy wygląda podobnie do zwykłej ubitej*. Możemy ją wstawić do lodówki.

Kiedy galaretki już stężeją możemy je dodać do śmietanki. Najpierw wiśniową, która powinna wyjść bardzo delikatna i kiedy pokrojoną wrzucicie do kokosowego kremu i zamieszacie powinna się nieco rozpaść, dając kolor i fajny smak śmietance. Następnie dodajemy pokrojoną galaretkę jabłkowo miętową. Jest ona bardziej zwarta, jej kawałki powinny zachować swój kształt w kremie. Krem znowu ląduje w lodówce, bo teraz już czas na opracowanie biszkoptu.

Kiedy ciasto ostygnie pozbawiamy je górnej warstwy. Zrobiłam to za pomocą nitki. Z pozostałego spodu jeszcze wydłubujemy trochę ciasta, chodzi po prostu o to, żeby nie było równe, ma powstać coś w rodzaju chropowatego talerza, zostawiamy „zakładki” (czyli wydłubujemy też trochę zawartości ścianek bocznych), do których środka nałożymy krem. Do biszkoptowego talerza nakładamy krem owocowo kokosowy i całość posypujemy owocami.  Torcik jest już gotowy, może w lodówce poczekać na gości 😉

4w

*Śmietan fiks ma trzymać krem w lepszej konsystencji, bałam się, że przy tej pogodzie śmietanka po chwili może się nieco rozpłynąć.

*Śmietanka kokosowa wygląda podobnie do zwykłej, powinna być gęsta i zbita, ale pamiętajcie nigdy nie będzie taka puszta i leciutka a przy tym sztywna jak zwykła – nie ta materia.

3w

Make one dream come true, You Only Live Twice