Klopsy orzechowo-egzotyczne

Nie będę gadać, tłumaczyć się czy cokolwiek.
Po prostu dziś następuje odwrót od słodkości, wracam do publikacji przepisów z wykorzystaniem Bio tofu PolSoi. Tym razem główną rolę gra tofu marynowane w sosie tamari:

Klopsy orzechowo-egzotyczne

klopsy1

Czytaj dalej

Smaki lata – idealny wegański sernik na zimno

Mam co raz większe wyrzuty sumienia, kiedy nie piszę. Przepisy zalegają, przestaję je pamiętać, bo przecież po co je spisywać…
Robota została rzucona, zgodnie z planem, ale w związku z pewnymi zawirowaniami i z przekory plan też się zmienił. Lepiej, nie ma planu! Czy to dobrze? Ponoć nie… Zobaczymy 😉
Póki co biorę się za publikowanie. Czekają przepisy, zwłaszcza te z produktów PolSoi. Dziś jeden z udziałem naturalnego Bio Tofu PolSoi.

Zawsze lubiłam sernik na zimno, moja mama często robiła latem. Ach… serki, galaretka, owoce. Bardzo dawno nie jadłam tego deseru. Mama kiedyś przestała robić a ja w związku z wegańskim gotowaniem nigdy nie robiłam sernika na zimno. Nadszedł czas, aby to zmienić, zwłaszcza, że w lodówce czekały 2 kostki tofu.

Deser przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, masa tofornikowa była gładka i w ogóle nie czuć było charakterystycznego posmaku tofu (o tym, że truskawki nigdy nie zawodzą nie będę się rozpisywać). Tofurnikiem zostali poczęstowani zwykli zjadacze sera i serków. Nie zauważyli, że to bez mleczny wyrób. Ba! Byli zachwyceni. Same Ochy i Achy. Spróbujcie sami – warto.

Truskawkowy torufnik na zimno

tofurnik1 Czytaj dalej

Lubię z ogórem – sushi maki

Znowu dawno mnie nie było. Brak mi systematyczności i organizacji. We wszystkim. Zaniedbałam wiele rzeczy między innymi bloga. Chciałabym wrzasnąć, że już wracam i że już będzie tak, jak JA bym chciała, ale nie mogę. Nie wiem jak będzie. Wrzesień był dla mnie trudnym miesiącem, wyszłam z mojej strefy komfortu i odeszłam tak daleko, że straciłam już ją z oczu i nie wiem kiedy zbuduję sobie nową. Pewnie podzielę się moimi przemyśleniami. Jednak jeszcze nie dziś, nie mam poukładanych myśli. Szukam, wciąż zaczynam i nie mogę skończyć.

Tak, jak wspomniałam dzielenie się myślami będzie innym razem, dziś dzielę się „przepisem”. Użyłam cudzysłowu, bo sushi jest tak proste, że podawanie nań przepisu wydawało mi się zabawne, ale często znajomi pytają: „Ale co Ty wkładasz do środka?!”. Wkładam różne pyszności, ZAWSZE AWOKADO, czasem tofu, lubię marchewki…

Tę wersję robimy często, bo właściwie wszystkie składniki są w zasięgu ręki i nie trzeba poświęcać czasu na wcześniejszą obróbkę. Może wam się wydawać, że kiszoniak jest nie na miejscu, ale świetnie się komponuje.

s4a

Sushi z awokado, marchewką i ogórkiem kiszonym

(dla 3 łasuchów, wyszło mi ok. 82 kawałków)

 

  1. 5 płatów nori
  2. 1¾ szklanki ryżu do sushi*
  3. 2 szklanki wody
  4. ocet ryżowy
  5. 1 duża marchewka
  6. 1 awokado
  7. wasabi
  8. sos sojowy
  9. trochę wody w miseczce do maczania paluchów

 

Ryż wsypać do sita z drobnymi oczkami i przepłukać. Przesypać do garnka i zalać 2 szklankami wody (można osolić). Ryż gotuję na wolnym ogniu pod przykryciem, ok. 10 minut, nie mieszam. Po tym czasie wyłączam gaz i ryż sam dochodzi w garnku. W tym czasie podgotowuję lub piekę marchewkę. Nie gotuję jej aż będzie miękka, ma być podgotowana: już nie świeża, ale jeszcze jędrna. Młodej marchewce wystarczy ok. 7 minut. Kiedy marchew będzie już pożądanej przez nas konsystencji, kroimy ją na cienkie słupki (ok.0,2-3mm.)Tak samo kroimy ogóra i awokado.

Kiedy ryż wchłonie wodę i jest miękki, przekładamy go do miski dolewamy 3-4 łyżki octu ryżowego i mieszamy, smakujemy i jeśli mamy ochotę podlewamy jeszcze octem. Odstawiamy ryż do wystygnięcia.*

Gdy ryż ostygnie możemy przystąpić do sedna. Bierzemy płat, układamy błyszczącą stroną do dołu i rozkładamy (rozsmarowujemy) ryż tak, żeby prześwitywały przez niego wodorosty, zostawiając ok.1 cm. pas wzdłuż płata niezakryty. na ryżu układamy wzdłuż słupki marchewki, ogórka i awokado. Czysty pas płata smarujemy delikatnie wasabi lub wodą (naprawdę niewiele, od wody wodorosty mogą się zrobić gumowate). Zawijamy płaty tak, żeby nasmarowany brzegiem skleić rulon. Ja robię to przy pomocy maty bambusowej, nie jest to trudne, ale wymaga precyzji. Trzeba dosyć mocno dociskać matę, wałek nie może być luźny. Walec sushi kroimy ostrym nożem na kawałki wielkości kęsa.

s1a

Podajemy na drewnianej lub szklanej desce (nie może być wilgotna, żeby sushi się nie przykleiło). Jemy pałeczkami lub rękoma maczając w sosie sojowym.

s3a

*Ważne, żeby to był ryż do sushi, jest on kleisty, ale jędrny i nieciapowaty. Jeśli naprawdę nie dostaniecie takiego, albo okaże się szalenie drogi możecie spróbować użyć jakiegoś innego, np. do risotto, pewnie będzie kleisty, ale na pewno będzie dłuższy niż ten do sushi, więc będzie się gorzej układać.

*jeśli ryż nie wystygnie, wodorosty wchłoną z niego wodę i zrobią się gumowe.

s2a

Lekki torcik z owocami

Niedawno miałam urodziny. Z tej okazji oczywiście upiekłam sobie tort. Nie martwcie się nie zjadłam go sama;) W planie tort miał być przełożony (2 warstwy biszkoptu), ale niestety nie pomyślałam o tym, że nie starczy mi „kremu”. Tort, a właściwie torcik wyszedł świetnie, biszkopt był puszysty i mokry a krem z owocami lekki i orzeźwiający. Każdy był w stanie zjeść ogromny kawał i nie zasłodzić się 😉
Przepis może wyglądać na skomplikowany i czasochłonny, ale tak nie jest – po prostu opis wyszedł długi.  😉

Lekki torcik z owocami: 

22

 

Biszkopt:

  1. 1 szklanka mąki z pełnego przemiału
  2. 1 szklanka zwykłej mąki pszennej
  3. 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  4. ¾ szklanki oleju
  5. 2 kopiaste łyżeczki cukru waniliowego
  6. 2 łyżki cukru
  7. 1 kopiasta łyżeczka sody
  8. 1 szklanka mleka roślinnego (użyłam waniliowego z biedronki)
  9. 1,5 banana

 

Biszkopt robimy według murzynkowego przepisu. Krótko mówiąc, najpierw ucieramy olej z  cukrami, dodajemy mąkę i sodę. Banana rozgniatamy widelcem i dorzucamy do masy. Mieszamy i dodajemy mleko. Ciasto powinno wyjść nieco gęstsze niż ciasto na biszkopt, wiadomo jeśli ciasto jest za rzadkie podsypujemy mąki, jeśli za gęste dolewamy mleka. Tak czy inaczej nie martwcie się, chyba nie da się go zepsuć, jeśli coś będzie nie tak po prostu nie wyrośnie mocno, ale w tym przypadku nie jest to potrzebne 😉 ciasto przelewamy do mniejszej okrągłej formy (myślę, że w dużej też będzie dobrze) i pieczemy ok. 30 minut w 190℃. W tym czasie możemy zrobić krem.

Krem:

  1. Puszka mleka kokosowego
  2. Śmietan fix*
  3. Galaretka wiśniowa (ok. 20 g wiśni, łyżka cukru, 3/4 szklanki wody, kopiasta łyżeczka agaru)
  4. Galaretka jabłkowo miętowa (4 małe jabłuszka, łyżka cukru, ¾ szklanki wody, spora gałązka mięty, kopiasta łyżeczka agaru)
  5. Owoce (ja użyłam porządnej garści borówek amerykańskich (z Polski), równie sporej garści czereśni, garści truskawek i jednej śliwki).

Zaczynamy od zrobienia galaretek. Wiśnie trzeba opłukać i pozbawić pestek. Wrzucić do garnka i zasypać cukrem, żeby puściły sok. Tak samo robimy z jabłkami, płuczemy, pozbawiamy pestek kroimy na drobne cząstki i zasypujemy cukrem. Po ok.15 minutach dolewamy do owoców wody (i miętę do jabłek) i gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 20 minut. Mnie tyle wystarczyło, ale to zależy od owoców, sok ma wam smakować, przecież z niego będzie galaretka. Kiedy soki są już dobre, odcedzamy owoce i do gotujących się wywarów dodajemy agaru (można już wyłączyć kuchenki, soki nie muszą się dalej gotować). Agar trzeba dobrze wymieszać, żeby nie było grudek i już możemy odstawiać mikstury do wystygnięcia.

Zabieramy się za część główną kremu, oddzielamy część stałą od płynnej mleka kokosowego. Część płynna niechaj pozostanie w puszce, możecie ją później do czegoś wykorzystać, a część stałą wrzucamy do wyższego naczynia, dodajemy śmietan fiksu i ubijamy. Nie trwa to długo, śmietana kokosowa jest dobra, kiedy wygląda podobnie do zwykłej ubitej*. Możemy ją wstawić do lodówki.

Kiedy galaretki już stężeją możemy je dodać do śmietanki. Najpierw wiśniową, która powinna wyjść bardzo delikatna i kiedy pokrojoną wrzucicie do kokosowego kremu i zamieszacie powinna się nieco rozpaść, dając kolor i fajny smak śmietance. Następnie dodajemy pokrojoną galaretkę jabłkowo miętową. Jest ona bardziej zwarta, jej kawałki powinny zachować swój kształt w kremie. Krem znowu ląduje w lodówce, bo teraz już czas na opracowanie biszkoptu.

Kiedy ciasto ostygnie pozbawiamy je górnej warstwy. Zrobiłam to za pomocą nitki. Z pozostałego spodu jeszcze wydłubujemy trochę ciasta, chodzi po prostu o to, żeby nie było równe, ma powstać coś w rodzaju chropowatego talerza, zostawiamy „zakładki” (czyli wydłubujemy też trochę zawartości ścianek bocznych), do których środka nałożymy krem. Do biszkoptowego talerza nakładamy krem owocowo kokosowy i całość posypujemy owocami.  Torcik jest już gotowy, może w lodówce poczekać na gości 😉

4w

*Śmietan fiks ma trzymać krem w lepszej konsystencji, bałam się, że przy tej pogodzie śmietanka po chwili może się nieco rozpłynąć.

*Śmietanka kokosowa wygląda podobnie do zwykłej, powinna być gęsta i zbita, ale pamiętajcie nigdy nie będzie taka puszta i leciutka a przy tym sztywna jak zwykła – nie ta materia.

3w

Make one dream come true, You Only Live Twice

Makaron kukurydziany z pesto z awokado i natki marchewki

O tym, że kocham awokado już pisałam. O tym, że uwielbiam makaron też. Nie pozostaje mi nic innego jak przejść do rzeczy. Panie i Panowie, Panowie i Panie korzystając z okazji, że w Tesco awokado (odmiany hass) można kupić za 0,99 zł i że w Biedronce można kupić świetny makaron kukurydziany, przedstawiam wam makaron kukurydziany z pesto z awokado i natki marchewki.

Potrzebujesz (na dwie porcje dla łasuchów):

  • Awokado
  • Spory pęczek natki marchewki (ja miałam to szczęście, że dostałam marchew (z nacią i innymi warzywami) od babci)
  • sok z połowy cytryny
  • ok. 8 sporych cząstek suszonych pomidorów
  • 1 naprawdę duży lub 2 mniejsze ząbki czochu
  • łyżka oliwy
  • garść pestek dyni
  • garść słonecznika
  • sól i pieprz kolorowy ziarnisty
  • opcjonalnie gorgonzola (do posypania do smaku)

Sprawa jest prosta, w czasie kiedy makaron gotuje się (ok.11 minut), rozgniatamy awokado a nać marchwi z sokiem z cytryny, czosnkiem i oliwą blendujemy (mój blender już nie podołał i miałam ją po prostu drobniusieńko posiekaną i też było fajne). Łączymy papkę z awokado z papką liściastą, dodajemy do tego soli i świeżo rozgniecionego w moździerzu pieprzu. Pomidory kroimy w paseczki a pestki prażymy w suchym garnuszku lub na patelni (możecie je lekko posolić).

Do miseczek wsypujemy gorący makaron na to pesto i pokrojone pomidorki. Mieszamy. Wszystko posypujemy uprażonymi pestkami i jeśli macie ochotę gorgonzolą. Pesto jest wyśmienite, bardzo aromatyczne wegańskie lecz jeśli chcecie lub tak, jak my macie „święto” i pozwalacie sobie na nabiał z rozpuszczającym się na gorącym makaronie serkiem też będzie pyszne (wiadomo ;)).

 

 

33

 

11

 

 

Uff… jest tak gorąco, że się roztapiam. Jednak jestem dzielna i już w przygotowaniu są wpisy o szeroko pojętym wellness i kotach 😉

Dlaczego piję (i polecam) wodę z cytryną?

Jakiś czas temu zauważyłam, że przestaję się dogadywać ze swoim ciałem. Krótko mówiąc zaniedbałam się. Przyczyn tego było kilka, nie będę się usprawiedliwiać, bo nic to nie da. Powiem jedynie, że kiedy to sobie uświadomiłam i kiedy uświadomiłam sobie dlaczego tak się stało i jakie są tego skutki, nastąpił nagły zryw i próba powrotu do dawnych dobrych nawyków. Niestety jak to u mnie bywa, zryw był, owszem, ale tylko tyle, po dwóch tygodniach prawie wszystko wróciło do złej „normy”. Prawie. Jeden z dobrych rytuałów pozostał i dzięki niemu powoli wprowadzam resztę starych, dobrych zwyczajów.Obrządek, o którym mowa to poranne picie przegotowanej, ciepłej wody.

Korzyści odczułam już pierwszego dnia, później było i jest tylko lepiej. Od wieków wiadomo, że cytrusy mają działanie antybakteryjne, dziłają przeciwwirusowo i wspomagają układ odpornościowy. Taka mikstura myje mój organizm od wewnątrz, ma silne działanie detoksykujące i odkwaszające (to bardzo ważne, żeby nie zakwaszać organizmu, kiedyś jeszcze o tym słów parę napiszę), usuwa resztki jedzenia z przewodu pokarmowego, wspomaga trawienie i pracę wątroby. Jest to dla mnie szczególnie ważne ponieważ prowadzę ostatnio nieregularny tryb życia a moim głównym grzechem przeciw zdrowiu i urodzie jest częste picie piwka.

Poza tym woda z sokiem z cytryny działa na mnie pobudzająco, dodaje energii i świetnie nawadnia. Jak wszyscy wiedzą cytryna ma dużo (choć nie najwięcej) witaminy C. Witamina ta świetnie wpływa na cerę, rozjaśnia, pomaga walczyć z niedoskonałościami skóry i ze zmarszczkami. Zaś zawarty w niej potas stymuje mózg, system nerwowy i kontroluje ciśnienie. Dzięki temu nasze ciało i umysł łatwiej się odstresowują i relaksują.

Na mnie szklanka ciepłej wody z sokiem z połowy cytryny (czasem mniej, jeśli mi niestarczy) wypita przed śniadaniem, działa cudownie. Jest prostym i tanim sposobem na dobrą kondycję urodowo-zdrowotną. Oczywiście każdy organizm jest inny i to, że mnie roztwór pomaga w problemach żołądkowych nie znaczy, że u was pita codziennie nie wywoła nadkwasoty żołądka. Po prostu sprawdźcie, ja polecam. Szklaneczki w górę!

  • Sposób użycia: do szklanki z ciepłą wodą wlewamy sok z połowy cytryny (wyciskany ręcznie), możemy do tego dodać łyżkę miodu lub rozgrzewający imbir, czy miętę. Pijemy na czczo, 30 minut przed śniadaniem.
    Kiedy zapomnę kupić cytrynę piję samą przegotowaną wodę, również dobrze pobudza organizm. Niestety nie mam czasu, żeby dopiero po 30 minutach zjeść, jem po około 10 minutach i też dobrze.
lemonwater
zdjęcia użyte w „kolażu” nie są moją własnością
  • Mówi się też, że szklanka ciepłej wody z połową soku z cytryny (można dodać łyżkę miodu) wspomaga odchudzanie, nie mogę tego potwierdzić, ponieważ się nie odchudzam. Jeśli zainteresował was ten wątek z odchudzającymi właściwościami mikstury polecam sprawdzić opinie (podzielone): http://pogromcymitowmedycznych.pl/myth/111/cytryna-pomaga-w-odchudzaniu
  • Z innej beczki: wkręciłam się w blogowanie, mam ogromne plany nawet jest już fan page: https://www.facebook.com/KocieOko. Ma on służyć szybkiej, zwłaszcza foto inspiracji, będę też na nim pokazywać proste przepisy. Będzie mi bardzo miło jeśli raz na jakiś czas tam zajrzycie. Będzie mi jeszcze milej jeśli klikniecie „lubię to”. 🙂

    Cytrynowo odlschoolowo

Koktajl bananowo-pietruszkowy

Bardzo lubię koktajle i soki owocowo-warzywne, są dobrym sposobem na jedzenie (picie) owoców i warzyw, kiedy nie ma się ochoty lub sposobności chrupać. Oczywistym jest, że są bardzo zdrowe i super smaczne, zwłaszcza, że można robić różne mieszanki, które mogą mieć różne właściwości. Jedne są oczyszczające, inne energetyzujące itd.

Jednym z moich ulubionych koktajli jest koktajl bananowo-pietruszkowy.

11

22

Koktajl jest świetny szczególnie rano, do śniadania. Po pierwsze dodaje energii i poprawia humor. Natka pietruszki i cytryna tworzą prawdziwą bombę witaminy C, więc działają pobudzająco i pomagają walczyć z infekcjami. Koktajl wspomaga oczyszczanie organizmu, wzmacnia wzrok i dzięki błonnikowi pomaga w trawieniu. Poza tym działa korzystnie na koncentrację. Jednak najważniejsze jest to, że świetnie smakuje. Wręcz uzależniająco!

33

Mocno bananowa i wywołująca uśmiech piosenka 🙂

Murzynek kryzysek

Dziś ciasto, które często robiła moja mama. Gościło ono często na naszym stole z kilku powodów, po pierwsze kryzyska można ukręcić w 15 minut, po drugie nie ma skomplikowanego składu, często większość składników po prostu była w lodówce i po trzecie – jak wskazuje nazwa ciasta – jest ono śmiesznie tanie. Oczywiście moja mama używała do niego jajka i mleka, ja zastąpiłam jajo 1,5 dużego banana a mleko mlekiem sojowym. Dodatkowo moja mama zawsze do masy dodawała powidła, ja pominęłam ten składnik, bo przecież jest sezon na truskawki i miałam banana, który dał świetnego aromatu. Ciasto wyszło puszyste mokre i przepyszne. Pachniało w całym domu.

55

Murzynek kryzysek:

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • łyżeczka sody
  • kopiasta łyżka kakao
  • 0,5 szklanki cukru
  • 1,5 banana
  • pół kostki margaryny
  • szklanka mleka (ja użyłam sojowego czekoladowego z biedronki, żeby było jeszcze bardziej czekoladowe)
  • ok. 0,30 g pokrojonych byle jak truskawek (kupiłam 0,5 i po prostu nie zużyłam całości)

Wykonanie:

Najpierw ucieramy margarynę z cukrem, możecie ją rozpuścić, wtedy nie trzeba ucierać. Ja akurat lubię tę czynność, więc ucieram margarynę z cukrem, później dodaję mąkę, sodę i kakao. Mieszam. Następnie do środka leci rozgnieciony wcześniej banan i kiedy już pomieszam dodaję mleko. Jak już wszystko dobrze wymieszam i nie ma grudek (choć one nie przeszkadzają), całość ma mieć konsystencję gęstego ciasta, trochę gęstszego niż biszkopt, dodaję truskawki i delikatnie łączę z masą. Ciasto wylewam do mniejszej okrągłej formy (24 cm średnicy) i piekę je 30 min.w ok. 190 stopniach (nie pamiętam dokładanie jak długo, bo, nie mogąc się doczekać, co chwilę sprawdzałam stan ciasta). Nie przejmujcie się, jeśli nie uda wam się dobrze wymieszać, grudki nie będą przeszkadzać, tak samo jest z konsystencją, jeśli będzie inna, ciasto i tak się uda. Właściwie chyba nie da się go popsuć 😉

11   66   77

Oczywiście wystarczyło, że odwróciłam się, żeby wstawić ciasto do piekarnika, a już zaczęło się „wstępne zmywanie”. Na zdjęciu Afera, czyli najmłodsza kotka w stadzie, niebawem poznacie resztę.

 

Co roku line up Męskiego Grania mnie zachwyca, co roku obiecuję sobie, że pojadę. Ani razu nie udało mi się. Niestety. Singiel trasy Męskie Granie 2014 jest świetny, kolejny, który nie chce mi wyjść z głowy. Nie ma co się dziwić, kiedy współpracują ze sobą jedni z najlepszych polskich muzyków efekt musi być elektryczny ;). Muzyka Smolika, tekst Kasi Nosowskiej i wspaniały wykon Smolika, Olafa Deriglasoffa, Michała Sobolewskiego,  EMADE, BRODKI i Dawida Podsiadło, który pokazuje, że po talent show można robić fajne rzeczy.

Makaron z pesto z awokado i migdałów

 

Uwielbiam makaron, chyba każdy rodzaj i w każdej postaci. Jeszcze bardziej lubię awokado, więc kiedy zdobędę awokado obowiązkowo robię pastę, doskonałą na kanapki, ale przede wszystkim idealną do makaronu.  Pasta-pesto na bazie awokado jest mega zdrowa, właściwie bez względu  na resztę składników. Do tego jest bardzo szybka w przygotowaniu, a to też nie jest bez znaczenia 😉

77

 

Wykonanie:

*W czasie kiedy to robimy gotuje się makaron (oczywiście pełnoziarnisty lub semolinowy). Do makaronu wrzuciłam też kawałek umytej skórki grejpfruta, żeby dodać posmaku cytrusa:

1. Awokado wydrążyć i ugnieść (niedokładnie,grudy awokado są pyszne).

2. Płatki wsypać do kielicha lub innego wysokiego naczynia.

3. Część grejpfruta wycisnąć na płatki a drugą część (obraną) po prostu wrzucić (dodałam również kawałek awokado, żeby łatwiej się blendowało).

4. Dodać ząbek czosnku.

5. Wszystko zmiksować.

6. Masę dodać do awokado i trochę jeszcze ugniatać, mieszając.

7. Dodać sól i pieprz.

8. Makaron odcedzić i wyłożyć do miseczek na to wrzucić pesto.

88

Wymieszać i zajadać.

99

 

 

 

Szybka Tortilla z pastą z czerwonej fasoli

Wiedziałam, że tak będzie. Dobra, przyznaję, nie wiedziałam, ale mogłam się tego spodziewać. Popełniłam falstart. Cóż, nie pierwszy i pewnie nie ostatni. Nie będę się tłumaczyć, bywa. Rzeczywistość mnie pochłonęła, nowa praca, pewne przedsięwzięcia i życie osobiste (przez mojego szefa nazywane afterlifem). Wyobraźcie sobie, że pierwszy raz w życiu, a mam lat prawie 26, mam pracę z normowanym czasem. Muszę przychodzić do biura na całe osiem godzin choć to branża kreatywna. Póki co przyznaję, że średnio się w tym odnajduję i średnio mi się to podoba. Nie mogę przez to ogarnąć swoich spraw; wstaję rano, idę do biura na 09.00, wychodzę o 17.00. Dobrze, że mam blisko, przynajmniej nie tracę czasu na dojazdy. Wystarczy, nie miało być o tym. Miało być o tym, że korzystając z pogody jakieś dwa tygodnie temu wybraliśmy się na piknik przyjaciół naszego miejskiego schroniska. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zabrała prowiantu. Niestety nie miałam za wiele czasu na przygotowania (z kasą też ostatnio średnio), więc padło na danie trochę fastfoodowe. Tortilla nadawała się doskonale, jest łatwa i szybka w przygotowaniu i dobrze się ją pakuje, przenosi i je w niedomowych warunkach. 11 Tortilla z pastą z czerwonej fasoli   Potrzebujesz:

  1. Placki tortilli
  2. pomidorki
  3. ogórek
  4. sałata
  5. cebula
  6. koperek
  7. pasta fasolowa22

Pasta:

  1. Puszka czerwonej fasoli
  2. sok z połowy cytryny
  3. ząbek czosnku
  4. ostra papryka, sól33 Najpierw kręcimy pastę, czyli rozgniatamy widelcem fasolę, szkoda włączać blender na tak łatwe ugniatanie. Do fasoli dodajemy sok z połowy cytryny i wyciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Wszystko jeszcze chwilę gnieciemy widelcem i mieszamy. Dodajemy przyprawy, nie miałam chili, więc dodałam sporą szczyptę ostrej papryczki i trochę soli. Żeby było łatwiej rozsmarować pastę na placku dodałam do niej łyżeczkę oleju z suszonych pomidorów. Pasta jest pyszna bardzo aromatyczna i delikatnie pikantna. Nawet nie mówiłabym, że pikantna a wyrazista. Kiedy już mamy pastę, wystarczy rozłożyć placek (ja miałam kupne, ale można je też samemu wcześniej przygotować, kiedyś opiszę jak) i posmarować go przez środek (dosyć grubo) pastą. Na to kładziemy porwaną sałatę i dosyć drobno pokrojone warzywa. Wszystko posypujemy koperkiem, zawijamy, możecie ją podgrzać (przed lub po zawinięciu, ja nie miałam na to już czasu). Oczywiście ja użyłam warzyw, które akurat miałam, to co wpakujecie do placka zależy od was. A pasta nadaje się nie tylko na tortillę, spokojnie możecie zjeść ją na kanapce. Smacznego! Przepisów na blogu będzie więcej, z czasem podzielę je na kategorie, ale już teraz uprzedzam, bo tego nie zrobiłam, że nie znajdziecie tu mięsa a dieta wegetariańska nie oznacza wyrzeczeń. 44

Bardzo wiosenny kawałek :